środa, 20 stycznia 2016

Prompt #1 - Veritaserum

DeathLadyAsWriter :Drarry, parodia, humor - Harry i Draco podają Snape'owi Veritaserum.
A/N Pierwszy prompt. Yay!!! Mam nadzieję, że nie zawiodłam, a jeśli tak to bardzo przepraszam. Mam nadzieję, że wasza psychika to ogarnie... zaczyna się niewinnie ;)
*************
Halloween. Draco i Harry mimo swojego wieku postanowili pozbierać trochę cukierków. Draco dowiedział się o tej mugolskiej tradycji niedawno, ale wizja darmowych słodyczy sprawiła, iż nie zwracał uwagi na pochodzenie zwyczaju. O pomyśle wiedzieli tylko ich najbliżsi przyjaciele i zdecydowanie nie popierali tego pomysłu. "To nie przystoi dorosłym czarodziejom" - jak mawiała sama Hermiona, która (co logiczne) wychowywała się wśród tej tradycji. Jednak nawet najbardziej zdeterminowani znajomi nie zdołali ich przekonać
Punktualnie o 10 wieczorem Harry i Draco spotkali się przed Wielką Salą i trzymając się za ręce ruszyli na poszukiwania ludzi z cukierkami. Zaczęli od kuchni, do której wbiegli, krzycząc: "Cukierek, albo psikus!". Skrzaty najpierw w przerażeniu rozpierzchły się po kuchni chowając się do szafek z jedzeniem i pod stoły, ale już po chwili wychodziły zaciekawione dziwnym zachowaniem Złotego Chłopca i jego towarzysza. Z kuchni wyszli po paru minutach, obładowani cukierkami, a przecież był to dopiero początek ich wyprawy. Następnie ruszyli do dormitoriów poszczególnych domów. Draco był pod wrażeniem zbiorów z Hufflepuff'u ( nie był pewien skąd te ofermy mają aż tyle słodyczy). 
Jakoś 10 minut przed północą zauważyli na korytarzu Snape'a, to właśnie wtedy Ślizgon wpadł na pomysł. Pomysł tak niedorzeczny i niebezpieczny, iż Harry od razu się zgodził. Błyskawicznie wskoczyli pod pelerynę-niewidkę i bezszelestnie podkradli się do Księcia. Malfoy odliczył na palcach od trzech w dół i wraz z Gryfonem wyskoczyli na Severusa, krzycząc na zmianę: "Cukierek albo psiukus" oraz "Dawaj słodycze!". Profesor miał wrażenie, iż zaraz ogłuchnie, więc sprawnie uciszył nastolatków niewerbalnym Muffliato.  Następnie ustawił ich o]pod ścianą i rozpoczął przemówienie:
- Wy dwa barany! Co wam strzeliło do tych pustych łbów? Jesteście dorośli, a zachowujecie się gorzej niż rozpieszczone szlamy... Sądziłem, że... A nieważne... Obaj macie szlaban na każdą kolejną sobotę listopada z panem Filch'em - w tym momencie zdjął Muffliato i oddalił się do własnych komnat.
Kiedy Harry był już pewny, że znienawidzony Nietoperz go nie usłyszy - wybuchł:
- Kurwa! Draco to twoja wina! Tak bardzo cię nienawidzę!!! W sobotę mam mecz i jak ja teraz zagram? Nie odzywaj się do mnie i... i...
- Kotku, spokojnie już ja mam plan jak się zemścić... Nie dał cukierka to czas na psikusa... - powiedział Draco spokojnie ze swoim zniewalającym złowieszczym uśmiechem na ustach.
- Żeby ten plan był lepszy od tego poprzedniego - powiedział sceptycznie Harry.
Blondwłosy tylko objął go ramieniem i poprowadził ku Pokojowi Życzeń, aby omówić szczegóły planu wobec Severusa Snape'a. Przez całą drogę nie znikał z jego ust szelmowski uśmiech co nie wróżyło nic dobrego...
Poranek po Nocy Duchów w Wielkiej Sali zawsze wyglądał tak samo: a) większość uczniów starszych roczników miała kaca; b) młodsze roczniki po cichu naśmiewały się z nich; c) nauczyciele z przebiegłymi uśmieszkami planowali jakby tu utrudnić życie tym pierwszym... Tylko dwóch siódmorocznych wydawało się zadowolonych z nadchodzących lekcji, Harry Potter oraz Draco Malfoy. Już nie mogli doczekać się podwójnych eliksirów pod koniec dnia i nawet lekcja transmutacji zaraz po śniadaniu nie mogła im popsuć humoru. Zajęcia do obiadu minęły spokojnie, a tuż przed nim udało się przekupić Zgredka, aby wlał "soku" do napoju profesora Snape'a zanim pojawi się on na stole. W rzeczywistości było to Veritaserum o opóźnionym działaniu...
***
Po obiedzie Gryfoni i Ślizgoni z siódmej klasy jak najszybciej udali się pod klasę Mistrza Eliksirów (nie chcąc się narażać na jego gniew, oczywiście, bo serio większość to przedmiot ma w dupie...). Drzwi do klasy otworzyły się i stanął w nich sam Postrach Lochów we własnej osobie. Uczniowie weszli do sali i wszystko przebiegało według zwyczajowych standardów (na tablicy składniki i przepis, a Nietoperz lata po klasie i straszy). Jednak nagle stało się coś niespodziewanego profesor przystanął, a jego oczy zaszły mgłą. Draco zorientował się szybciej w sytuacji i tonem nieznoszącym sprzeciwu oznajmił klasie, że zajmie się nauczycielem i odprowadzi go do komnat, ponieważ "prawdopodobnie się przeziębił". Uczniowie zadowoleni z odwołania lekcji wręcz wybiegli z lochów ku swoim sprawom... Co dziwne Snape się nie sprzeciwiał (może jakiś bonus w eliksirze?...).
Właśnie na taki obrót spraw czekał blondyn wraz z brunetem. Wzięli go do Pokoju Życzeń (peleryna znowu w akcji...), posadzili na krześle i zaczęła się zemsta... Początek niewinny, ale pada pierwsze pytanie.
- Jesteś w związku Severusie? - pyta Draco (zawsze chciał zadać to pytanie chrzestnemu).
- To... nie... twoja... tak... sprawa... jestem.
- Kto jest tym pechowcem? - dociekał Harry.
- Twoją Starą!
- Kłamiesz, Moja Stara nie żyje... - zbulwersował się Gryfon.
- Od zawsze byłeś okłamywany. Twoja Stara to... tak naprawdę... osoba seksowna, inteligentna... taka ładna i... są o niej fanfiction... - westchnął rozmarzony Severus. - Ta osoba jest taka cudowna i... kocham ją... tak naprawdę to... fajnie rozmawia się z nim...
- Ej! TY! Chwila, chwila "nim"?
- No tak, przecież Stara każdego Snape'a jest facetem. Tak jest zawsze i to logiczne... Heri! Ajm jor fader... Znam Twoją Starą od 27/8 lat i zgwałciłem go jutro, a potem byłeś ty, a ja cię nie lubiłem, bo byłeś podobny do mnie, a nie do niego... Twoja Stary pracuje w Tap Madl i nazywa się... werble proszę... Tom Marvolo Riddle. Wiesz, że jutro chce cię poznać, bo nie widział cię od porodu... W ogóle chcesz iść jutro z nami na randkę, bo jak jesteśmy sami to jest dziwnie, a jednak z synem to wiesz tak lepiej i... ej? Zemdlałeś? Draco, czy on zemdlał? Tak? Nie? Bo jak zemdlał, to okay, a jak nie to nie wiem... może mu usta-usta zrobić? Jak myślisz?

A Draco stał tam sparaliżowany, nie odzywając się i myśląc: "Co ja kurwa narobiłem?? Mój chłopak będzie miał uraz do końca życia, a ja już nigdy nie spojrzę w oczy Snape'owi...
**********
Przepraszam, że krótko, że nie jest tak jak miało być i ogólnie za wszystko. Wierzę, że z czasem będzie lepiej...
Pozdro Jula xx

poniedziałek, 18 stycznia 2016

I, jak inny

Ostrzeżenie!!! Rozdział zawiera sceny przemocy!!!
Nie mogłem spać tej nocy. W tym szpitalnym łóżku. Z nim. Nie wiem dlacz... A nie czekajcie, wiem. Dlatego, że jebani mugole traktowali go tak źle już jako dziecko, a on wciąż ma szacunek do takich jak oni... to chore... muszę jakoś dowiedzieć się reszty jego wspomnień... z jednej strony nie chcę naciskać, a z drugiej tak bardzo chcę wiedzieć o co chodzi...
Na takim rozmyślaniu minął mi czas do momentu w którym obudził się Harry. Było to koło 7 i Pomfrey przyszła z jakimiś butelkami, kazałem postawić je na stoliku i zostawić nas samych. Po jej wyjściu zauważyłem zielone oczy Harry'ego wpatrujące się we mnie. Pocałowałem go w czoło i potarłem brudne od zaschniętych łez policzki.
- Hej kochanie, jak się czujesz? - zapytałem.
- Do... dobrze... tak zgaduję - odpowiedział cicho. Gdyby nie to, iż leżał obok mnie nigdy bym tego nie usłyszał.
Po wypowiedzeniu tych słów skierował swój wzrok ku fiolkom stojącym na stoliku obok i bezgłośnie wyciągnął po nie rękę. Podałem mu je także zachowując ciszę, nie wiem dlaczego nie odzywamy się do siebie... cisza jest trochę niezręczna, przynajmniej dla mnie. Jednak nie przerywam jej. Po wypiciu przez Gryfona eliksirów wciąż nie wypowiadamy żadnego słowa. Zaczynam bawić się jego dłonią w nadziei, że zabije to nudę, a może nawet "zmusi" do wypowiedzenia przez chłopaka choć jednego krótkiego słowa.
Dziwna atmosfera utrzymuje się przez kolejne kilkanaście minut, a ja zaczynam wierzyć, iż Harry może żałować tego tego co pokazał mi przed snem, może był to tylko krótki przypływ szczerości, a w normalnych okolicznościach nigdy nie wyjawiłby mi swoich sekretów??? Niepewność mnie zabija, więc pytam go wprost:
- Żałujesz? 
- Ale czego? - odpowiada pytaniem.
- Tego co mi wczoraj pokazałeś...
- Nie - mówi prosto, a mi to wystarcza. Jednak kontynuuje - Pokazałbym Ci wszystko, ponieważ jesteśmy w związku, a w takim wypadku szczerość to podstawa... Jednak sądzę, iż nie jestem w stanie tego opowiedzieć...
- Harry, co znaczy, że "nie jesteś w stanie"? Co oni Ci zrobili?! - pytałem wyrzucając ręce w górę.
- Ja... Oni... On... - plątał się we własnych słowach czarnowłosy.
Widzę ból w jego avadowych tęczówkach i coś na kształt... niepewności, strachu... sam nie wiem...
- Gryfiaku, proszę,spokojnie... nie musisz nic mówić... pozwól mi po prostu zabrać twoje wspomnienia, dobrze? Mam myślodsiewnię... tylko pozwól mi na to, chcę Cię poznać i pomóc z przeszłością i mam nadzieję, że razem pozbędziemy się swoich demonów... 
Po chwili usłyszałem tylko ciche 'okay' i poczułem ręce wczepiające się w bok mojej koszulki. Zgarnąłem różdżkę ze stolika i krótkim 'accio' przywołałem potrzebny przedmiot. Następnie delikatnie wyjąłem wspomnienia z głowy Harry'ego i umieściłem w misie. 
- Mogę... mogę iść z tobą? - zapytał cichutki głosik wtulając się we mnie bardziej.
- Oczywiście - odpowiedziałem. Złapałem go za rękę i już po chwili pogrążyliśmy się we wspomnieniach. 
Wylądowaliśmy w jakimś korytarzu. Poczułem jak palce mojego towarzysza zaciskają się ciasno wokół mojego nadgarstka, czuję, że przesuwa się bliżej ściany, tak aby schować się za mną... Chciałbym go zapytać czy wszystko dobrze, ale wiedziałem, że nie jest to dobry moment.
Nagle na korytarzu na piętrze dało się słyszeć szczęk zamków i kłódek. Chciałem ruszyć w stronę hałasu, ale zatrzymała mnie ręka czarnowłosego, który ledwie poruszając ustami, cicho jakby bał się, że ktoś go usłyszy powiedział 'poczekaj'. Z góry dało się słyszeć krzyk: "Wyłaź stamtąd nieudaczniku, bo znowu ci wpierdolę! Tym razem nikt cię nie uratuje! Żaden! Jebany! Psychiczny! Człowiek! Z tej twojej jebanej szkoły!!! Jeśli nie wyjdziesz lub nie zrobisz czegoś z listy z drzwi to wiesz co będzie!' 
Po tej tyradzie wspomnienie się rozmywają, a ja czuję jak mój chłopak przytula moją koszulkę i wypłakuje swoje oczy, mocząc ją. Odwróciłem się do niego i delikatnie go objąłem. Chciałem dodać mu otuchy, bo wiedziałem, iż nie wyjdziemy stamtąd dopóki wspomnienia nie dobiegną końca. Czułem jak jego usta poruszają się przy mojej klatce piersiowej, a ja wyłapywałem tylko pojedyncze słowa: ' zadań... za dużo... zawsze... koniec... inny'. Niewiele z tego zrozumiałem, ale już pojawiliśmy się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. jedynym źródłem światła była żarówka samotnie zwisająca z sufitu. Na ścianach były łańcuchy, czułem się jak w lochach Filch'a... 
Drzwi otworzyły się z hukiem, a mój wzrok padł na wątłe ciało jakiegoś nastolatka, które przerzucone było przez ramię mugola jak worek ziemniaków. Mężczyzna rzucił nim o ziemię jakby nie był żywą istotą i wtedy... i wtedy go rozpoznałem... To był Harry... Mój Harry. Kątem oka spojrzałem na tego, który przyszedł tu ze mną, ale on na to nie patrzył, więc zgarnąłem go w swoje ramiona, a on ukrył twarz w zagłębieniu mojej szyi. Wbiłem wzrok w scenę rozgrywającą się przede mną. Nastolatek leżał na plecach, a mugol zbliżał się do niego. Widziałem jak zdejmował własne spodnie ze swojego grubego cielska, a zaraz potem zrywa ubrania z bezbronnego chłopaka pod nim. Wbija się w niego, a ja widzę jak szloch wstrząsa czarnowłosym, to samo dzieje się z przytulonym do mnie chłopakiem i staram się choć minimalnie go uspokoić oraz dać jakieś poczucie bezpieczeństwa. Z ust wuja Harry'ego wychodzą słowa, które sprawiają, że jak najszybciej chcę go znaleźć i zabić: "I co mała dziwko, podoba Ci się, tak? Jesteś jebanym pedałem i dlatego to lubisz, prawda? Nigdy niczego nie osiągniesz! Jesteś INNY!!!"
Tutaj wspomnienia się kończą, a ja razem z Gryfonem ląduję w szpitalnej sali. Bez słowa odsyłam myślodsiewnię i pozwalam dalej wypłakiwać się Harry'emu w moją koszulkę. Co dziwne po paru minutach względnie się uspokaja i patrzy na mnie tymi swoimi wciąż mokrymi od łez oczami.
- Nie wiem czemu mnie chcesz... jestem inny - słyszę po chwili ciszy.
- Nawet nie waż się tak myśleć - odpowiadam. - Jesteś wyjątkowy dla mnie, a to jest najważniejsze. Ja mam Ciebie, a Ty masz mnie. Everybody's got their demons, even wide awake or dreaming. Damy radę zapomnieć o przeszłości osobno i myśleć o przyszłości razem. Po prostu już nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy. 
Temat gwałtu zostawiam na potem, sam nie jestem jeszcze gotowy, żeby o czymkolwiek rozmawiać. Ostatnie co pamiętam przed zapadnięciem w sen po wyczerpujących wspomnieniach to spojrzenie na kalendarz i data 5 grudnia... 
********************
Hej! 
Zmieniałam koncepcję rozdziału z cztery razy i wciąż mi się nie podoba, ale to jedyna wersja, którą skończyłam, więc z góry przepraszam za wszelkie niedociągnięcia!
Czy jest ktoś zainteresowany promptami, bo serio coś bym napisała, a nie dostaję żadnych propozycji... Dajcie znać w komach czy coś.

Mam teraz ferie, więc pojawi się kilka rozdziałów przez te dwa tygodnie.
Pozdro Jula xx