Ostrzeżenie!!! Rozdział zawiera sceny przemocy!!!
Nie mogłem spać tej nocy. W tym szpitalnym łóżku. Z nim. Nie wiem dlacz... A nie czekajcie, wiem. Dlatego, że jebani mugole traktowali go tak źle już jako dziecko, a on wciąż ma szacunek do takich jak oni... to chore... muszę jakoś dowiedzieć się reszty jego wspomnień... z jednej strony nie chcę naciskać, a z drugiej tak bardzo chcę wiedzieć o co chodzi...
Na takim rozmyślaniu minął mi czas do momentu w którym obudził się Harry. Było to koło 7 i Pomfrey przyszła z jakimiś butelkami, kazałem postawić je na stoliku i zostawić nas samych. Po jej wyjściu zauważyłem zielone oczy Harry'ego wpatrujące się we mnie. Pocałowałem go w czoło i potarłem brudne od zaschniętych łez policzki.
- Hej kochanie, jak się czujesz? - zapytałem.
- Do... dobrze... tak zgaduję - odpowiedział cicho. Gdyby nie to, iż leżał obok mnie nigdy bym tego nie usłyszał.
- Hej kochanie, jak się czujesz? - zapytałem.
- Do... dobrze... tak zgaduję - odpowiedział cicho. Gdyby nie to, iż leżał obok mnie nigdy bym tego nie usłyszał.
Po wypowiedzeniu tych słów skierował swój wzrok ku fiolkom stojącym na stoliku obok i bezgłośnie wyciągnął po nie rękę. Podałem mu je także zachowując ciszę, nie wiem dlaczego nie odzywamy się do siebie... cisza jest trochę niezręczna, przynajmniej dla mnie. Jednak nie przerywam jej. Po wypiciu przez Gryfona eliksirów wciąż nie wypowiadamy żadnego słowa. Zaczynam bawić się jego dłonią w nadziei, że zabije to nudę, a może nawet "zmusi" do wypowiedzenia przez chłopaka choć jednego krótkiego słowa.
Dziwna atmosfera utrzymuje się przez kolejne kilkanaście minut, a ja zaczynam wierzyć, iż Harry może żałować tego tego co pokazał mi przed snem, może był to tylko krótki przypływ szczerości, a w normalnych okolicznościach nigdy nie wyjawiłby mi swoich sekretów??? Niepewność mnie zabija, więc pytam go wprost:
- Żałujesz?
- Ale czego? - odpowiada pytaniem.
- Ale czego? - odpowiada pytaniem.
- Tego co mi wczoraj pokazałeś...
- Nie - mówi prosto, a mi to wystarcza. Jednak kontynuuje - Pokazałbym Ci wszystko, ponieważ jesteśmy w związku, a w takim wypadku szczerość to podstawa... Jednak sądzę, iż nie jestem w stanie tego opowiedzieć...
- Nie - mówi prosto, a mi to wystarcza. Jednak kontynuuje - Pokazałbym Ci wszystko, ponieważ jesteśmy w związku, a w takim wypadku szczerość to podstawa... Jednak sądzę, iż nie jestem w stanie tego opowiedzieć...
- Harry, co znaczy, że "nie jesteś w stanie"? Co oni Ci zrobili?! - pytałem wyrzucając ręce w górę.
- Ja... Oni... On... - plątał się we własnych słowach czarnowłosy.
Widzę ból w jego avadowych tęczówkach i coś na kształt... niepewności, strachu... sam nie wiem...
- Gryfiaku, proszę,spokojnie... nie musisz nic mówić... pozwól mi po prostu zabrać twoje wspomnienia, dobrze? Mam myślodsiewnię... tylko pozwól mi na to, chcę Cię poznać i pomóc z przeszłością i mam nadzieję, że razem pozbędziemy się swoich demonów...
Po chwili usłyszałem tylko ciche 'okay' i poczułem ręce wczepiające się w bok mojej koszulki. Zgarnąłem różdżkę ze stolika i krótkim 'accio' przywołałem potrzebny przedmiot. Następnie delikatnie wyjąłem wspomnienia z głowy Harry'ego i umieściłem w misie.
- Mogę... mogę iść z tobą? - zapytał cichutki głosik wtulając się we mnie bardziej.
- Oczywiście - odpowiedziałem. Złapałem go za rękę i już po chwili pogrążyliśmy się we wspomnieniach.
Wylądowaliśmy w jakimś korytarzu. Poczułem jak palce mojego towarzysza zaciskają się ciasno wokół mojego nadgarstka, czuję, że przesuwa się bliżej ściany, tak aby schować się za mną... Chciałbym go zapytać czy wszystko dobrze, ale wiedziałem, że nie jest to dobry moment.
Nagle na korytarzu na piętrze dało się słyszeć szczęk zamków i kłódek. Chciałem ruszyć w stronę hałasu, ale zatrzymała mnie ręka czarnowłosego, który ledwie poruszając ustami, cicho jakby bał się, że ktoś go usłyszy powiedział 'poczekaj'. Z góry dało się słyszeć krzyk: "Wyłaź stamtąd nieudaczniku, bo znowu ci wpierdolę! Tym razem nikt cię nie uratuje! Żaden! Jebany! Psychiczny! Człowiek! Z tej twojej jebanej szkoły!!! Jeśli nie wyjdziesz lub nie zrobisz czegoś z listy z drzwi to wiesz co będzie!'
Po tej tyradzie wspomnienie się rozmywają, a ja czuję jak mój chłopak przytula moją koszulkę i wypłakuje swoje oczy, mocząc ją. Odwróciłem się do niego i delikatnie go objąłem. Chciałem dodać mu otuchy, bo wiedziałem, iż nie wyjdziemy stamtąd dopóki wspomnienia nie dobiegną końca. Czułem jak jego usta poruszają się przy mojej klatce piersiowej, a ja wyłapywałem tylko pojedyncze słowa: ' zadań... za dużo... zawsze... koniec... inny'. Niewiele z tego zrozumiałem, ale już pojawiliśmy się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. jedynym źródłem światła była żarówka samotnie zwisająca z sufitu. Na ścianach były łańcuchy, czułem się jak w lochach Filch'a...
Drzwi otworzyły się z hukiem, a mój wzrok padł na wątłe ciało jakiegoś nastolatka, które przerzucone było przez ramię mugola jak worek ziemniaków. Mężczyzna rzucił nim o ziemię jakby nie był żywą istotą i wtedy... i wtedy go rozpoznałem... To był Harry... Mój Harry. Kątem oka spojrzałem na tego, który przyszedł tu ze mną, ale on na to nie patrzył, więc zgarnąłem go w swoje ramiona, a on ukrył twarz w zagłębieniu mojej szyi. Wbiłem wzrok w scenę rozgrywającą się przede mną. Nastolatek leżał na plecach, a mugol zbliżał się do niego. Widziałem jak zdejmował własne spodnie ze swojego grubego cielska, a zaraz potem zrywa ubrania z bezbronnego chłopaka pod nim. Wbija się w niego, a ja widzę jak szloch wstrząsa czarnowłosym, to samo dzieje się z przytulonym do mnie chłopakiem i staram się choć minimalnie go uspokoić oraz dać jakieś poczucie bezpieczeństwa. Z ust wuja Harry'ego wychodzą słowa, które sprawiają, że jak najszybciej chcę go znaleźć i zabić: "I co mała dziwko, podoba Ci się, tak? Jesteś jebanym pedałem i dlatego to lubisz, prawda? Nigdy niczego nie osiągniesz! Jesteś INNY!!!"
Tutaj wspomnienia się kończą, a ja razem z Gryfonem ląduję w szpitalnej sali. Bez słowa odsyłam myślodsiewnię i pozwalam dalej wypłakiwać się Harry'emu w moją koszulkę. Co dziwne po paru minutach względnie się uspokaja i patrzy na mnie tymi swoimi wciąż mokrymi od łez oczami.
- Nie wiem czemu mnie chcesz... jestem inny - słyszę po chwili ciszy.
- Nawet nie waż się tak myśleć - odpowiadam. - Jesteś wyjątkowy dla mnie, a to jest najważniejsze. Ja mam Ciebie, a Ty masz mnie. Everybody's got their demons, even wide awake or dreaming. Damy radę zapomnieć o przeszłości osobno i myśleć o przyszłości razem. Po prostu już nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy.
- Nie wiem czemu mnie chcesz... jestem inny - słyszę po chwili ciszy.
- Nawet nie waż się tak myśleć - odpowiadam. - Jesteś wyjątkowy dla mnie, a to jest najważniejsze. Ja mam Ciebie, a Ty masz mnie. Everybody's got their demons, even wide awake or dreaming. Damy radę zapomnieć o przeszłości osobno i myśleć o przyszłości razem. Po prostu już nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy.
Temat gwałtu zostawiam na potem, sam nie jestem jeszcze gotowy, żeby o czymkolwiek rozmawiać. Ostatnie co pamiętam przed zapadnięciem w sen po wyczerpujących wspomnieniach to spojrzenie na kalendarz i data 5 grudnia...
********************
Hej!
Zmieniałam koncepcję rozdziału z cztery razy i wciąż mi się nie podoba, ale to jedyna wersja, którą skończyłam, więc z góry przepraszam za wszelkie niedociągnięcia!
Czy jest ktoś zainteresowany promptami, bo serio coś bym napisała, a nie dostaję żadnych propozycji... Dajcie znać w komach czy coś.
Mam teraz ferie, więc pojawi się kilka rozdziałów przez te dwa tygodnie.
Pozdro Jula xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz