Pierwszy września. Odnowiona Wielka Sala.Tłum uczniów. Draco Malfoy powtarzający jak mantrę słowa "To niemożliwe!" i Harry Potter, który właśnie rozmawia z przyjaciółmi, ale zacznijmy od początku.
Po wojnie Hogwart został odbudowany z ruin. Profesor McGonagall została dyrektorem Szkoły Magii i Czarodziejstwa, a profesor Snape (nikt nie wie jakim cudem przeżył, ale wszyscy sądzą, że po prostu miał romans z Voldziem, który to na szybko go wskrzesił) jej zastępcą. Harry wraz z Ronem i Hermioną wrócili na siódmy rok nauki w Hogwarcie, podobnie zresztą jak Draco, gdzie będą się uczyć z rocznikiem Ginny nie niepokojeni przez Czarnego Pana.
1 września wszyscy uczniowie tej magicznej szkoły już przed jedenastą czekali na peronie 9 i 3/4 na odjazd czerwonej lokomotywy. wśród nich był blond włosy arystokrata, patrzący na wszystko i wszystkich z pogardą wypisaną w oczach.
Draco właśnie wsiadł do pociągu i wyruszył na poszukiwanie wolnego przedziału. Miał nadzieję, że znajdzie miejsce, gdzie będzie mógł samotnie przesiedzieć podróż do więzienia zwanego szkołą. Po kilkunastu minutach znalazł przedział, w którym znajdowało się trzech pierwszoroczniaków, ale wykurzył ich słowami: "Spieprzać bachory, bo oberwiecie pierdolonym Crucio!!!". Chłopak od kilku tygodni wiecznie chodził wkurzony, a stał się taki po tym , jak jego pożal się Boże, kochany ojczulek zmusił go do powrotu na siódmy rok nauki, grożąc odcięciem pieniędzy na fryzjera i cotygodniowy salon SPA. Tak więc chcąc, nie chcąc musiał wyjechać.
Zasłonił już wszystkie zasłony w przedziale i układał się właśnie do snu (bo kto budzi arystokratę przed 10 tylko po to, żeby zdążyć na jakiś chory pociąg), gdy nagle drzwi jego przedziału rozsunęły się, a stanął w nich nie kto inny jak Pieprzony-Chłopiec-Który-Przeżył i jego banda.Wtedy ta szlama Granger powiedziała:
- Chłopaki, patrzcie tu są jeszcze miejsca.
I nie zważając na protesty oraz oburzoną minę Ślizgona usiadła na przeciw niego zaraz obok swojego BFF Ronusia. Harry tymczasem zajął miejsce obok Dracona. Jak na gust blondwłosego stanowczo zbyt blisko, chociaż dla niego idealne miejsce dla Bliznowatego znajdowało się za oknem.
Po jakiejś godzinie podróży i po miliardowym westchnięciu Smoka, Granger zdecydowała się opuścić przedział, a Rudy podążył za nią jak pies. Kilka chwil później pociągiem szarpnęło i Harry czy tego chciał, czy nie wylądował na Draconie w dość dwuznacznej pozycji, dotykając dodatkowo dłonią pewnej części ciała Blondyna. Ciało chłopaka zareagowało natychmiastowo w dość niepożądany przez właściciela sposób. Brunet natychmiastowo od niego odskoczył. Wszyscy wiedzieli, że Harry był w stu procentach hetero. Draco tymczasem nie wiedział co myśleć. Zawsze uważał siebie za osobę hetero, ewentualne bi, bo zdarzało mu się, że podrywał facetów w klubie, czy nawet poprzednich latach w szkole, ale nigdy nie stawał mu na widok, czy przypadkowy dotyk Potter'a. Przecież to jest pieprzony obrońca szlam, a do tego to przez niego prawie zginął jego ukochany wujaszek Sev, kiedy próbował na jego korzyść szpiegował Czarnego Pana.
Po tym incydencie Harry umilkł i nawet nie rozmawiał ze swoimi znajomymi, którzy wrócili już do przedziału, a Smok siedział skulony w kącie, próbując ukryć wystającą ze spodni erekcję i rozmyślał jak to się kurwa mogło stać. Wiedział także, że będzie musiał wytrzymać ze swoim problemem dość długo, jednakże jego kochany chrzestny,Książę Półkrwi będąc w szkole wymyślił bardzo przydatne zaklęcie, którego nauczał Ślizgonów, gdy ci byli na czwartym roku. Zaklęcie to miało na celu ukrycie "problemu" na jakiś czas. Snape wiedział co siedzi w tych młodych głowach, więc wolał pomóc swoim podopiecznym, niż potem użerać się z jakimś nauczycielem, który to poinformowałby go o uczniach robiących nieprzyzwoite rzeczy w jego klasie.
Po wielu godzinach podróży, które dla Draco były jak wieczność, pociąg zatrzymał się w Hogsmeade. Ślizgon nie spieszył się, więc zabrał się dopiero ostatnim powozem i ku jego uciesze jechał nim sam. Wtedy też zaczął dogłębnie rozmyślać nad zdarzeniem w pociągu. Myślał tak i myślał, lecz na niewiele się to zdało. Nie pomogło mu to, a chłopak stwierdził, że chyba mu nawet zaszkodziło.
W pewnym momencie powóz zatrzymał się i blondyn był zmuszony wysiąść. Stanął koło drzwi prowadzących do Wielkiej Sali. Cieszył się, że zaklęcie Severusa działa...
Nagle tuż obok niego przeszedł Potter i nieświadomie dotknął Draco. Smok odskoczył jak oparzony, ale nikt nie zwrócił na niego większej uwagi. Spojrzał w dół i ku jego zdziwieniu zaklęcie Księcia przestało działać, a to się nigdy nie zdarzało, nigdy, NIGDY.
N.I.G.D.Y.
I w tym właśnie momencie platynowłosy znalał sobie nowe motto życiowe, brzmiące: "To niemożliwe".
Chłopak próbował sobie wmówić sobie, że to nic takiego, że tak się zdarza, ale wiedział iż są to tylko puste kłamstwa. Wiedział także, że powinien się z tym pogodzić, że z czasem zapomni. Postanowił iż od tej pory będzie unikał Pottera, jego przyjaciół i całego domu Godryka.
Draco był na tyle inteligentny, że wiedział iż pogodzenie się z tym, pogodzenie się ze sobą to akceptacja, ale wiedział też, że jeszcze nie jest na to gotowy. Z takimi myślami wszedł do mWielkiej Sali, uprzednio odnawiając zaklęcie.
*******************
Witam
Mam zaszczyt przedstawić państwu pierwszy rozdział! Także ten mam nadzieję, że się podoba.
Jula xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz